Catrin Throne...01,01,,,,, Siedząc przy rozpalonym kominku wpatrując się w płomienie , żywiące się drewnem marzyłam o śmierci. Śmierci pięknej, brutalnej śmierci. Mieszkałam w biednej rodzinie. Miałam wspierających się rodziców, bardzo o mnie dbali. Drewniany dom z strzechą zamiast dachu i słomą poupychaną w dziurawy dachu i ściany, był moim schronieniem. Schronieniem którego nie potrzebowałam ... Z czasem nasze życie stało się lepsze, przeprowadziliśmy się , na nowym miejscu czekał na nas duży dom z bieżąca wodą i ogrzewaniem. Niedługo po tym, na świat przyszła moja młodsza siostra. Mama poświęcała jej każdą chwilę. W oczach innych byliśmy wzorem do naśladowania, jednak nikt nie znał prawdy. Tata dostał nową pracę , nie musieliśmy sobie niczego odmawiać . Żyliśmy w dostatku. Niestety nowa paca wiązała się z konsekwencjami. Tata prawie nie bywał w domu a kiedy już nas odwiedził zamykał się w pokoju i pił. Awantury stały się codziennością....
Stary autobus z rdzą na niemal każdej części nadwozia, z odpadającą niebieską farbą wokół kół, startymi oponami wyblakłymi od słońca.Wnętrze też dawało dużo do życzenia, rozluzowane mocowania foteli a same siedzenia porozpruwane, pożółkłe od użytkowania. Wszystko to trzymało się jeszcze chyba dzięki tym wszystkim gumom do żucia,które opanowały dolne części. Po przyklejane były niemal wszędzie niektóre tak stare i twarde jak kamień,że nie sposób było się ich pozbyć.Jednym słowem miejski transport niemal rozpadający się podczas jazdy od wielu lat nie powinien już jeździć. Mimo tych wszystkich wad i tego że w każdej chwili może się rozpaść w trakcie jazdy wszyscy bardzo chętnie jeździli tym autobusem.Wszyscy uwielbiają pana Sina a on sam nie chciał się zgodzić na nowy kilkakrotnie oferowany od państwa.Osobiście też go bardzo lubię. Jest bardzo miłą osobą i rozumie ludzi jak nikt inny. Mimo to że praktycznie pracuje od świtu do nocy wie wszystko co się dzieję w naszym miasteczku...